niedziela, marca 06, 2011
Umysłowe zdjecia
Georgij Gurdżijew
Otwartość na nowe
Georgij_Gurdżijew
Wycieczki w świat
- cudów
- chimer
- fantomów
- poetów
- potworów
- filozofów
- ptaków
- kobiet
- wariatów
- magów
- drzew
- erotyków
- kamieni
- owadów
- gór
- trucizn
- matematyki
"Kilka notatek z dziennika"
Max Ernst
poniedziałek, lutego 07, 2011
Zdjęcia Vivian Maier
Oto jego blog o Vivian Maier.
środa, listopada 17, 2010
* * *
Szybko, szybko aby tylko się schować we własnej skorupie.
Wściekłość.
Wściekłość, która była od zawsze, ale tylko
lekko czaiła się za rogiem teraz jest już na co dzień .
Wciąż ta sama droga – tam i z powrotem.
Wejście i wyjście.
Jeden sklep a potem drugi.
Milczenie. Wrzaski. Chaos.
Twarze takie same. Brudne i napięte od niespełnionych marzeń.
Młodzi jeszcze bujają w obłokach.
Milczenie. Wrzaski. Stukot butów i mokry bruk.
Zapada zmrok w deszczu.
Co robić?
poniedziałek, listopada 08, 2010
Zielona królewna
Miała umalowane usta wiśniową szminką. Pachniała zmysłowo. Czułem narastające pożądanie. Pożądanie było tym większe im bardziej była blisko.
Kazała mi założyć sobie na szyję wysoką stójkę w formie królewskiej kryzy, która zmieniła ją w zieloną królewnę.
Odwróciła się do mnie plecami. Wolno podniosłem sukienkę do góry. Nie mogłem się opanować. Wsadziłem delikatnie… Jakby zapachniała mocniej.
Pożądanie było tym większe, że wiedziałem, że krzywdzę innych. Rżnąłem ją mocno. Krzyczała, ale jej elegancja pozostała nie naruszona.
Rano obudziłem się zdziwiony i nie mogłem przestać myśleć o tym, że zdrada może pojawić się znienacka i nagle - nawet we śnie.
środa, października 20, 2010
Opis zjawiskowej kobiety w metrze: detale.
Szczupła
Fryzura stylizowana na lata 20-te
Szerokie i ładne usta (bez makijażu)
Skromna, ale elegancka letnia sukienka, w kwiatki
Delikatne sandałki, paznokcie u nóg pomalowane krwistym lakierem
Duża, lakierowana torba
Giętkość i wdzięk. W każdym ruchu erotyzm
Pociągająca
Piękne dłonie o długich palcach
Paznokcie u rąk pomalowane bezbarwnym lakierem, krótko obcięte.
Duże okulary wsunięte w dekolt
Skupiona na swojej komórce
W dłoniach trzyma niewielką karteczkę – tak jakby miała tam zapisany numer telefonu, pod który zamierza zadzwonić po wyjściu z metra.
piątek, października 15, 2010
czwartek, września 09, 2010
Drobne detale
Najważniejsze są drobne detale. Umiejętność ich dostrzegania to prawdziwa sztuka, która wymaga albo niezwykłych zdolności i wrażliwości albo też lat ćwiczeń.
Zwykle przechodzę obok nich obojętny, głuchy na ich prawdę i inspirację oraz wsparcie i zrozumienie, które mogą zaoferować. To może być plakat na murku, przedmiot porzucony na ulicy, jakaś zasłyszana informacja, czy wpis na forum. To oczywiste, że je dostrzegam, widzę, ale nie zadaje sobie trudu aby je zrozumieć, poszukać ich znaczenia i szerszego kontekstu.
Czasem tylko uda mi się coś przypomnieć, jakiś drobny szczegół, który potraktowałem w jeden określony sposób, odczytując jego znaczenie w sposób dosłowny albo tak, jak mi się wydawało, że powinienem go zrozumieć. Po pewnym czasie okazuje się, że było zawarte w nim zupełnie inne przesłanie lub znaczenie, które pozwoliło mi wniknąć znacznie głębiej w siebie, zrozumieć moje ograniczenia, ustalone nawyki. To jest niezwykle ożywcze i pozwala spojrzeć na siebie z zupełnie innej strony niż dotychczas.
Sztuka odkrywania znaczenia drobnych detali jest ciekawym ćwiczeniem własnej wyobraźni. Pozwala nam dłużej zachować młodość i radość życia, a przede wszystkim ciekawość – tak ciekawość to ona chyba jest tutaj najważniejsza i jeszcze kreatywność.
sobota, września 04, 2010
Z cyklu mikro-sytuacje
Zauważyłem to dziś wychodząc ze sklepu. Matka z dzieckiem, kilkuletnim chłopczykiem - kiedy wychodziłem zamierzała wejść. Powiedziała do swojego synka – zobaczmy, czy jest kolejka.
W sklepie nie było prawie nikogo oprócz jednego młodego mężczyzny, który – jak pamiętam - nie mógł zdecydować się jakie ma kupić mięso.
Kiedy były jeszcze uchylone drzwi zajrzała do środka i chociaż żadnej kolejki nie było powiedziała: - Nie, chodźmy, serek kupimy już jutro. Jednak jej syn nie ustępował. Pewnie chciał aby mu coś kupiła. Jakoś już nie spojrzałem, czy weszli do środka, czy też nie. Mam wrażenie, że działo się to wszystko zaledwie przez kilka sekund. Ciekawe dlaczego zwróciłem na to uwagę?
niedziela, sierpnia 29, 2010
piątek, sierpnia 13, 2010
Senna rozkosz
Zasypiam teraz długim snem. Nic nie wydaje się być prawdziwe. Odpływam, odpływam, odpływam. Nie śnią mi się żadne koszmary, nie muszę pić aby znieść codzienność – wystarczy, że zasnę. Czekam na sen, jak na zbawienie, pokładam w nim całą nadzieję na przyszłość. Może spotkam tam mieszkańców wspaniałych miast, a może miasta będą czekać na mnie opustoszałe i puste, ale to też dobrze. Wystarczy, że wyobrażę sobie tylko wielkie, puste metropolie, które rozciągają się poza horyzont. Nikogo nie ma – żywej duszy, a po ulicy smaga wiatr przewracając wypełnione kosze na śmieci. Słychać dźwięk toczącej się puszki. A ja idę i idę przez puste ulice.
niedziela, lipca 18, 2010
Początki pracy pisarskiej Raymonda Chandlera
Pisanie własnych wersji znanych powieści i opowiadań.
Używał kilka różnych notatników:
- Notatnik, w którym zapisywał w porządku alfabetycznym imiona i nazwiska swoich postaci, w miarę jak mu przychodziły do głowy, uważał je, bowiem za równie ważne jak tytuł, a jedno i drugie traktował, jako czynnik kluczowy, dla jakości utworu. W tym samym notesie Chandler zapisywał pojedyncze celne zdania, które zasłyszał i postanowił zachować dla przyszłego użytku.
- Notatnik, który służył mu do gromadzenia opisów zawierających szczegółowe opisy ubrań, które zobaczył albo, o których przeczytał.
- Notatnik, w którym zapisywał zasłyszane wyrażenia gwarowe.
- Założył też osobną rubrykę, do której wpisywał określenia używane przez policyjny Wydział Antynarkotykowy.
Blizna A.D 2010
Dramatycznie szybko powstaje zarzewie złości. Przyczyna zawsze jest ta sama: porównywanie się z kimś innym. Gdy już powstanie, zaczyna się albo od wybuchu gniewu albo z pozoru jedynie niewidocznego, małego, złośliwego ognika, który wciąż i wciąż się tli i nie może zgasnąć.
Potem jest już chaos. Ruchy stają się szybkie i brak w nich koordynacji. Człowiek zaczyna przypominać wystraszonego królika, który boi się komukolwiek spojrzeć w oczy. Ucieka i chowa się w sobie.
A wszystko dzieje się tak, jakby od niechcenia. Nikt już potem nie pamięta kto zaczął i po co? I czy w ogóle było warto? Bo blizna już pozostaje na długo, bardzo długo, aż pamięć zetrze ostatnie ślady.
wtorek, lipca 06, 2010
Przejścia i Między-Przestrzenie
Są takie miejsca, które nazwać można "pomiędzy" lub "w trakcie". Przejścia podziemnie, wejście do metra, bramy, place, skrzyżowania ulic, dworce, schody w górę i w dół. Zwykle wymuszają szybkie przemieszczanie się, unikanie wzroku lub stanowią przestrzeń oczekiwania i nadziei
.
Przechodzi tamtędy dużo ludzi. Nieraz tworzy się tłok, chwilowy tłum aby po chwili rozpłynąć się i przez moment jest zupełnie pusto, prawie pusto.
Mała przestrzeń, a tyle można tam zobaczyć. Stoją tam żebracy, stare kwiaciarki i handlujący sznurowadłami, uliczni grajkowie, roznosiciele ulotek. Ci, którzy są w ruchu to ludzie dążący do celu, ci którzy stoją - nie spieszą się już nigdzie. Myślą tylko aby dożyć następnego dnia.
Mała przestrzeń, a tyle tam emocji. Gdy stoi się tam dłużej, można wyłapać drobne lub większe dramaty, radości, początki wielkiej miłości lub rozpaczy, złośliwe grymasy lub uśmiechy, nieśmiałe spojrzenia, nadzieję i tęsknotę.
Ludzie pozostawiają tam rozmaite znaki: napisy na murze, zapachy, śmiecie, skrawki gazet, odpadki jedzenia, urwane rozmowy. Niektórzy skupieni na własnym wizerunku dumnie kroczą z aktówką lub wystawną, lakierowaną torebką pozostawiając po sobie zapach drogich perfum.

