Byłem w kinie na filmie „Lalka”.
Miałem obawy, wręcz wahałem się aby w ogóle pójść do kina na ten film. Nie lubię polskich filmów.
Ale nie tylko moje obawy się nie spełniły, ale po jego obejrzeniu jestem wstrząśnięty i to tak to cna, do trzewi.
Wcześniej nie byłem sobie nawet wyobrazić, że w Polsce mogą powstać takie filmy, jak ten. Dawno bardzo dawno temu, a może nawet i wcale nie widziałem takiego polskiego filmu.
Dreszcze mnie przechodzą, cały wręcz dygocze kiedy myślę o tym filmie. Dlaczego?
Jestem bardzo ciekawy, czy to uczucie zobaczyłbym w samej powieści Prusa, czy też mogę je zobaczyć tylko tutaj w tym filmie? Nie przypominam sobie aby to uczucie pojawiło się we mnie kiedy oglądałem wcześniejsze ekranizacje „Lalki” ani też kiedy oglądałem jej wersje wyprodukowaną przez Netflix. Chociaż każda z tych wersji była fascynująca na swój własny sposób.
Ten film pokazał coś jeszcze innego. Przez aktorstwo Marcina Dorocińskiego, Marka Kondrata i innych aktorów grających w tym filmie, pokazane miejsca uświadomił mi, że właśnie jestem STĄD. Nie z Francji, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, ale z Polski, z STĄD.