Wszystkie postacie w tym śnie nie są mi znane. Nigdy ich nie spotkałem.
Pierwszy obraz. Tak jakbym widział oczami kogoś innego. To nie jestem ja. Widzę otaczający mnie świat, ale tak jakbym nie był tą osobą, którymi oczami patrzę. Ta osoba stoi na ringu. Ma na dłoniach rękawice bokserskie. Podskakuje. Przed nią widać drugą postać. Młody mężczyzna na wózku inwalidzkim w pozycji przygotowanej do bokserskiej walki. Ma również na swoich dłoniach rękawice bokserskie.
Główny bohater wszystko to odbiera jako coś normalnego chociaż nic nie jest tu normalne. W pewnej chwili oczami wyobraźni zaczyna przypominać sobie historię mężczyzny na wózku inwalidzkim. Musi go skądś znać. Widzi go jak jedzie z nim pociągiem. Stoją blisko przejścia między wagonami. Tylko to miejsce jest znacznie dłuższe niż zwykle bywa to w rzeczywistości. Główny bohater w pewnej chwili musi się oddalić. W tym momencie do pociągu wsiada grupa młodych mężczyzn. Są hałaśliwi, przeklinają. Jakby cięcie w filmie.
Kolejny obraz. Główny bohater widzi, jak ktoś wrzuca młodego mężczyznę do pociągu. Jest półprzytomny. Został dotkliwie pobity. Główny bohater widzi strasznie poranione, zakrwawione nogi, które ktoś brutalnie połamał. Widzi wystające fragmenty kości. Słyszy krzyki młodego mężczyzny. Młody mężczyzna krzyczy z bólu.
Kolejny obraz. Powrót do początku snu do momentu przed walką. Ale teraz już wiemy dlaczego młody mężczyzna jest na wózku inwalidzkim.
Budzę się przerażony. Całość przypomina bardziej jakiś film niż rzeczywistość. Chociaż przez cały czas miałem wrażenie, że to film oparty na prawdziwych wydarzeniach. Jednocześnie odczuwałem bardzo silny niepokój. Tak jakbym przeczuwał to, co się dopiero ma nadejść.
Niedługo potem oglądam film, w którym w pewnym momencie pojawia się scena, w której widzimy młodego mężczyznę z silnie posiniaczonymi, zakrwawionym, połamanymi nogami. Przypadek? Objaw synchroniczności, o której pisał Jung?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz