poniedziałek, maja 08, 2023

Dusza miasta


 

Poniżej stare zapiski, znalezione, w którymś z moich notatników. Owe notatki zatytułowałem, dość - można powiedzieć – pompatycznie: „Dusza miasta”.

Próba uchwycenia „duszy miasta”, jakim jest Warszawa. Zastosowana w projekcie metodologia może być także wykorzystana w odkrywaniu „klimatu” innych miast, nie tylko polskich.

Na projekt składałoby się kilka równoległych działań.

  1. Dryf po mieście i wyszukiwanie, charakterystycznych, dziwnych, obleganych, zróżnicowanych społecznie i kulturowo miejsc.
  2. Robienie krótkich, zdawkowych notatek opisujących dane miejsce, zaznaczenie daty, godziny i sekund, czyli czasu, w którym znaleźliśmy się w danym miejscu.
  3. Robienie zdjęć pod różnym kątem. Używanie różnych technologii robienia zdjęć: zwykła fotografia, fotografia cyfrowa, technika gumowa, fotografia otworkowa, silny lub słaby kontrast, zdjęcia rozmazane, ziarniste, niewyraźne.
  4. Filmowanie. Szczególnie wtedy, jeśli coś się dzieje, zmienia.
  5. Nagrywanie dźwięków (Rejestracja na różnych urządzeniach, walkmenie, dyktafonie cyfrowym, smartfonie).
  6. Systematyczne dokumentowanie tak zarejestrowanych, zapisanych „znalezisk”.
  7. Założenie bloga, „strony internetowej”, na której wszystkie owe znaleziska byłby zbierane i dokumentowane.
  8. Znalezienie sponsora, próba wydania w postaci albumu, książki, koncertu, zapisu dźwiękowego. Teraz sobie pomyślałem, że może warto pomyśleć o wykorzystaniu w tym celu stron typu crowdfunding itp.
  9. Prowadzenie projektu przynajmniej przez okres 2 lat. Próba rejestracji tych samych miejsc kilkukrotnie.

sobota, września 17, 2022

Chyba mógłbym się z tym zgodzić...

Aby prawidłowo zdefiniować sztukę, należy przede wszystkim przestać uznawać ją za środek do przyjemności i uznać ją za jeden z warunków ludzkiego życia. Patrząc na to w ten sposób, nie możemy nie zauważyć, że sztuka jest jednym ze sposobów stosunku między człowiekiem a człowiekiem. 

Lew Tołstoj (1828-1910)


poniedziałek, września 12, 2022

Taki cytat, który mówi wszystko...

„tęsknota na dużą skalę jest tym, co tworzy historię”. 

por. więcej:

My first novel took thirty years to write' – Don DeLillo and Kae Tempest discuss novels, America, and the unwritable.

Gdzieś, na końcu Europy w Bułgarii

 

Wyjazd do Bułgarii. Kraina osadzona w naszej świadomości, jak kiedyś złote piaski, "Złote Piachy", taki tytuł nosi książka mająca ukazać się w tym roku, na temat tego kraju. Kiedyś podobno kraina miodem i mlekiem płynąca, a teraz?

Kraj należący do Unii Europejskiej, ale boleśnie przepołowiony na pół. Jedna połowa, grzeczna i poprawna, głosi tyrady za wolną Europą i Ukrainą, druga, zmęczona modernizacją i parciem ku nowoczesności, stęskniona z matką Rosją. Kraj dobrze zakonserwowany, niezmienny od dziesięciu, a może nawet i więcej lat. Ludzie, jak dawni przodownicy pracy, utrzymujący fason, chociaż ich twarze zmrożone, jak pomniki, bez wyrazu, ale pełne smutku.

Takie oto dwa obrazki. Pierwszy: kobieta, wiek 60-70 lat. Twarz zbudowana z głębokich bruzd, włosy postrzępione, wysuszone, może wytłuszczone. Oczy pełne smutku albo jakiegoś takiego zatrzetrzewienia, a może wręcz wściekłości. Ma na sobie czarny t-shirt z napisem: "Everything is possible". Drugi obrazek: młody mężczyzna z brodą. Taki bułgarski bojar, chociaż z wyglądu przypominający bardziej taliba gotowego do zamachu terrorystycznego. Nosi czarną koszulkę z napisem: " Bulgarian Nation Imperial". 

Fascynujące miejsce. Co krok zaskakuje, bezgranicznie.

środa, sierpnia 17, 2022

Sztuka i wojna


Czasem pewne zdjęcia wystarczą za jakikolwiek komentarz, który w przypadku takich zdjęć byłby tylko niezrozumiałym buczeniem.

Na zdjęciu ruiny Żytomierza, miasta w Ukrainie, bo zbombardowaniu dokonanym przez Rosjan
obraz dziecka, autorstwa Christian Guémy alias C215
 

środa, lipca 06, 2022

Przyjemność jest bronią kulturową...

 


Byliśmy błogosławieni naukami Nadaste (Nocny Jastrząb), szamana plemienia Cheyene-Apache w latach 90. On nauczył nas tej mapy życia i zmysłowego obszaru EGZY-ste-N-cji (L-if-E): „Nie przywiązuj się, nie osądzaj, nie oczekuj”. Okazuje się to być znacznie trudniejszym w praktyce, niż się wydaje. Spróbuj przeżyć swoją EGZY-ste-N-cję (live your L-if-E), stosując tę zasadę, a zrozumiesz, o co nam chodzi.

Genesis Breyer P-Orridge: 20 pytań
(Pop Matters Staff, tłumaczenie nieautoryzowane)

Więcej na Z dystansu



czwartek, czerwca 02, 2022

Cnoty psychoanalizy

 

Śnił mi się sen. Rozmawiałem ze swoim psychoanalitykiem, który w pewnym momencie zadał mi pytanie.

- Czy wie Pan jakie są główne cnoty psychoanalizy?
- Nie - odpowiedziałem.
- Oślizgłość, płynność, cielesność, dystans, zimno, obłość.

Gdy nad ranem opowiedziałem ów sen M. Odpowiedziała krótko:
- to przecież wszystkie wrażenia, które czuję dziecko podczas porodu.

czwartek, kwietnia 21, 2022

Nowe programy na temat wystroju wnętrz

 


Ciemność powoli otacza nas ze wszystkich stron. Ciemność, która napływa w wyniku wojny. A mimo to żyjemy, tak jakby nic się nie stało. Idziemy do pracy, wracamy z pracy, jemy obiad, czy kolację, włączamy telewizję, czy potem idziemy spać.

W telewizji pokazują reportaż, a bardziej krótką relację o tym, jak jakaś rodzina ukraińska uniknęła śmierci. Tak po prostu. Wszyscy byli w mieszkaniu. Mąż, ojciec rodziny wygodnie usadowiony na kanapie oglądał telewizję. Jego żona krzątała się w kuchni. Nie pamiętam, co mówił reporter o dzieciach, gdzie wtedy stały dzieci? 

Relacja jakby jest wyreżyserowana. Bohaterowie opowiadają, że zajmowali ściśle określone miejsca. A tu nagle buch! W mieszkanie uderza rosyjska rakieta. To, co wcześniej miało jakąś ustaloną strukturę popada w chaos, a nawet w niebyt. Podmuch od uderzenia rakiety był tak silny, że mężczyzna znika z pokoju i pojawia się w przedpokoju jakby nagle posiadł umiejętność przenikania ścian. Kobieta, wcześniej będąca w kuchni, jego żona, również gwałtownie zmienia swoje położenie – nie mija nawet sekunda i też jest przy mężu. A dzieci? Niestety nie pamiętam, nie tylko to, co reporter mówił, ale nawet to, czy w ogóle coś mówił o dzieciach.

Mieszkanie zostaje pozbawione jednej ze ścian. Widać pustą przestrzeń na wylot, widać kawałek chmur, bo mieszkanie jest w bloku wysoko na którymś tam piętrze. Po uderzeniu rakiety w mieszkaniu zapanował wojenny bałagan. Całe szczęście – mówi reporter wszyscy przeżyli i wraca do swojej opowieści kto, gdzie wcześniej stał, a gdzie później, w którym miejscu stały jakie meble. Jakby to miało jakieś szczególne, wręcz magiczne znaczenie. Może rzeczywiście ma? Może to w sumie już nowy format telewizyjnego programu?

Wcześniej w telewizji widzieliśmy podobne relacje, jak mieszkają Moskwiczanie, Kijowianie, czy Warszawiacy. Nadal widzimy takie relacje, ale jakby już nieco inne. Ale i tu, tak, jak tam wcześniej przecież pokazywane jest mieszkanie. Można przyjść z pracy, włączyć telewizor i pooglądać, jak mieszkają inni ludzie.

I wciąż mieć poczucie, że jest tak jak dawniej, prawda?